durszlak

Durszlak.pl

wtorek, 30 października 2012

taki śnieg lubię- tarta kajmakowa


Podobno gdzieniegdzie pada już śnieg. Nie wiem, czy u mnie, bo boję się spojrzeć przez okno. 
Jedyny biały puch jaki akceptuję, to ten z bitej śmietany. 

Tartę kajmakową z tego przepisu:


robiłam już kilka razy. Świetnie sprawdza się, jeśli chcesz zrobić coś słodkiego, a nie ufasz swojemu piekarnikowi na tyle, aby w nim piec. Nie będę powtarzać przepisu, wspomnę tylko o moich modyfikacjach.

1. Tłuczenie herbatników (bardzo relaksująca czynność). Polecam wsypać herbatniki do grubszego worka, szczelnie zamknąć i ten worek obkładać tłuczkiem. Potem wsypać pył do miski. Łatwiej, szybciej, nic się nie rozsypuje i można poskakać po worku i coś zmiażdżyć.

2. Do spodu dodaję zamiast połowy zwykłego masła- masło orzechowe. Daje to fajny posmak. 

3.. Do kajmaku nie dodaje już czekolady- mi wystarczy czekoladowy spód.

4. Do kremu biorę jedną bitą śmietanę 300 ml i 250 g serka mascarpone. Tak jest bardziej tłusto i bardziej pysznie. 

5. Całość zamiast kakao posypuje wiórkami czekolady, bo tak mi się bardziej podoba.

Nie mam niestety zdjęć żadnego kawałka ciasta- ale wyglądał porządnie. 

Puenta będzie krótka, acz treściwa.
Czekolada- karmel- bita śmietana z bananami.
O tak. 
Dziękuję.
a.




poniedziałek, 29 października 2012

pasta a'la humus z bakłażanem



Humus lubię. Dawno nie jadłam, a akurat natrafiłam gdzieś w szafie na cieciorkę. Ja miałam ziarna, trzeba je na noc namoczyć i na drugi dzień gotować do miękkości. Oczywiście, ludzie którzy nie lubią utrudniać sobie życia jak ja, mogą kupić gotowe w puszce. 

Można dodać bakłażana. Bierzemy takiego czarnego, kroimy i posypujemy solą, alby wyleciała gorzkość. Zmywamy ją. Kroimy w kosteczkę i na patelni podsmażamy. 

Jak ostygnie, wrzucamy do blendera czy w dowolny sposób ucieramy na papkę z oliwą, olejem sezamowym a u mnie z olejem lnianym (bo ja wiem, z 2 łyżki).

Dodajemy przyprawy które lubimy- ja jak najmniej, ale sól i pieprz musi być, i troszkę czosnku. I teraz do tego: sok z cytryny i dużo pietruszki. Mieszamy i na świeżą bagietkę a stamtąd już tylko do ust :D

A wieczorem, bierzemy wino, ten humus co przeszedł przyprawami i sobą, bagietki i znajomych. Siadamy i delektujemy się. Do bagietek polecam też dla urozmaicenia gorgonzole i plasterek gruszki, mniam! 

A tak to wyglądało. Moje zdjęcia są obrzydliwe, ale się staram. Nie ma jeszcze bloga kulinarnego z brzydkimi zdjęciami- zdaję się, że jestem tutaj pionierką. A przecież turpiści też gotują! a. 



czwartek, 11 października 2012

pizza!

Fot. Ro-Gall

Pizza na zdjęciu to jedyne zdjęcie ocalałe po ostatnim pizza party.  Umieraliśmy z przejedzenia, ale podobno "była to przepyszna śmierć z serowym brzegiem". Wydaje się bardzo gruba, ale w rogach ma sporo sera. Z tego przepisu zwykle wychodzi raczej cienkie ciasto, oczywiście można zwałkować grubiej. Boki serowe fakultatywne.
Przepis znaleziony w gazecie jako ciasto na chleb. Kiedyś zgłodniałam w nocy i upiekłam co było. A było to dobre.

Co do dodatków- polecam wariację z serami:  feta+ oliwki lub  niebieski ser pleśniowy+ rukola= CZAD!

Przepis:


Ciasto ( na dwie duże, kwadratowe blachy)
5 dkg drożdży (pół kostki)
0,5 kg mąki
4 łyżki oleju
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soli
1 szklanka wody

Drożdże rozpuścić z cukrem ( wymieszać z cukrem i się rozpuszczą same, bez podgrzewania- magia!), dodać do mąki, dosypać sól, dodać olej  i wodę i ugnieść. Wstawić do lodówki na 2-3 godziny, można też na noc. Z ciasta wychodzą też bułki lub chleb. Pieczemy 10 minut w temp. 225 st.

Sos
2 cebule
2 ząbki czosnku
Dużo oregano, bazylii
Papryki ostrej szczypta
Pieprz, sól, łyżka cukru
Pół słoiczka koncentratu pomidorowego, woda

Podsmażyć czosnek i cebulę, dodać koncentrat, przyprawy i wodę. Nie mam pojęcia ile czego, bo sypię na oko ;)

Smacznego, a. 

środa, 10 października 2012

a czasem znienacka..




ktoś też tak ma?

pozdrawiam ;)   a.

jaglaki z dynią




Przyszedł czas rozstać się z dynią. Byłyśmy razem przez jakieś dwa tygodnie. Można śmiało stwierdzić, że widoczna na zdjęciu hokkaido okazała się wiernym partnerem- potulnie nie schodząc z mojego parapetu dzień i noc. No chyba, że jak mnie nie było w mieszkaniu ;>
Dyniozaur prawdopodobnie wyczuł zbliżający się kres, po wyraz twarzy miał taki sobie. Nie rozczulił mnie jednak wystarczająco, by nie pójść pod nóż. No co.

Wczoraj zrobiłam z niego zupę dyniową z kwestii smaku, o taką: http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_polska/zupy/zupa_dyniowa_z_imbirem_pomarancza/przepis.html

Chciałam zrobić normalną na mleku, ale oczywiście że nie dałam rady i musiałam spróbować czegoś bardziej oryginalnego. Zamiast migdałów posypałam kolendrą- niby świeżą, ale słabą- smaku prawie nie było czuć. A co do samej zupy to jedyne, co przychodzi mi na myśl a propos to: dziwny.
Dziwny w ch*j. Imbiru dodałam o połowę mniej, a i tak za dużo chyba. Nie wiem, dziwny dziwny smak.

Dyniaka zostało jeszcze trochę, więc pomyślałam, że zrobię dziś coś prostego, zwyczajnego.
A że miałam już ugotowaną jaglankę, to postawiłam na placuszki.
Wyszły bardzo smaczne, podobne do ziemniaczanych, ale przecież zdrowsze! Więc można grubo posypać cukrem. I zjeść więcej :D Poza tym miały ładny kolor- którego nie oddają w pełni zdjęcia z kom;/

Przepis (na oko niestety):
1 szklanka startej na najmniejszych oczkach dynii
1 jajko
6 łyżek ugotowanej kaszy jaglanej
4 łyżki srobii kukurydzianej ( chyba można zastąpić mąką- akurat mam i chcę zużyć)
sól do smaku

Wszystko wymieszać, zagnieść lub połączyć w inny dowolny sposób i smażyć na oleju. Najlepiej sprawdzić jednego, czy wystarczająco skrobi- jeśli placek się rozpada, dodajemy więcej.

Można jeść z czym i z kim się chce :D
Smacznego, a.